niedziela, 16 listopada 2008

Historia jednej przyjaźni..

Tychy przypominają mi Jastrzębie Zdrój.. Są piękne, mistyczne.. Te światła.. Ta noc.. Prawda siostro? Podobały Ci się :).. Ale wiesz co?? To nasze miejsce.. na tym huśtawkach.. to już należy do nas..
Czy mi się podobało?? Tak.. Bardzo.. Ale nic jakoś nie poczułam.. Najbardziej podobało mi się to, że przez dwie godziny nie wypuszczałam ręki Agaty z swojej.. Bałam się o moją małą siostrę.. Ale jak widać niepotrzebnie :) podobało się jej.. I jest świetnie.. Nasuwa mi się pewna historia..

"Wybrałyśmy się z Delfinem w nasze miejsce na huśtawki, karuzele i zjeżdżalnie :), na nasz plac za przystankiem.. Pogoda była taka pół na pół.. ale i tak było super, pamiętam wtedy Agatka miała mała czasu.. Bawiłyśmy się genialne, chociaż mnie trochę mdliło :P po karuzeli oczywiście..
I gadałyśmy o marzeniach! O wszystkim! O tym kim będziemy, ja wtedy naiwna powiedziałam, że chcę być weterynarzem!! A Agata?? Nie wiedziała.. Jeszcze wtedy..
I nagle zaczęło padać.. okropnie.. wiedziałam, że rodzice od Agaty będą źli, że ona jest mokra..
A do domu mieliśmy kawał drogi.. Długi kawał.. I biegłyśmy.. I jak dotarłyśmy do mnie.. to zaczęłam Agatę suszyć :P Najpierw włosy, a później bluzkę żelazkiem.. Było śmiesznie i mistycznie.. Najważniejsze było to, że my byłyśmy razem!!
Agata była wtedy bardzo szczęśliwa!! Naprawdę!! I ja byłam.. Później tylko ciągle się tą chwilą pocieszałam.."

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

żałuję że tego nie pamiętam :( co do wczoraj to było cudownie, mam nadzieję że nie raz to powtórzymy

Agusia :) pisze...

;)